Polskie Wybrzeże

Widzisz wersję archiwalną tematu "Polskie Wybrzeże" z forum ekipa.eu/forum/



syla1 - 2007-08-06, 11:12
Urlopik minął i już od tygodnia jestem w pracy. Oj ciężko było się przyzwyczaić. Po co ta praca w ogóle jest?

No, ale może dość tego biadolenia. Już mówię gdzie byłam i co zwiedziłam.

Otóż przejechałam połowę wybrzeża na rowerze, miało być całe ale na to czasu nie starczyło.
Gdzie byłam: od Międzyzdroji do Jarosławca.
Może zacznę od tego co mi się nie podobało.
Nie ma wzdłuż całego wybrzeża dróg rowerowych. Przydałaby się taka prowadząca blisko pasa nadbrzeżnego, ale niestety wyskakują poligony, bagna i inne trudności. A szkoda bo tak trzeba zjeżdżać na główne drogi, a wiadomo jazda pośród pędzących jeden za drugim samochodów do przyjemnych i bezpiecznych nie należ.
Co dobrego:
Kocham polskie morze, szum fal, wiatr od morza, skrzek mew, zapach ryb w porcie.

No i te miasteczka nadmorskie, te tysiące straganów, barów, smażalni.

Może ktoś mówi, że polskie morze jest przereklamowane, że nigdy nie ma dobrej pogody, ale ja i tak lubię tam wracać. I żadne inne ciepłe morze nie robi na mnie takiego wrażenia jak Polski Bałtyk.

Najfajniejsze przeżycie: kąpiel podczas ogromnych fal.



psotka2 - 2007-08-06, 12:02
zgodze się z Tobą nasze morze ma cos co chce sie tam wracać, moje przezycie to nie wielkie fale ale własnie kąpiel w nocy przy swietle gwiazd i księżyca ale kazdy lubi co innego, dzieki że przyblizyłas troche nasze wybrzeze, pozdrawiam i zapraszam ponownie


syla1 - 2007-08-06, 19:19
Kilka moich fotek


morgoth33 - 2007-08-07, 13:14
fotki są niezłe



marcin1982rok - 2008-01-03, 23:52
witajcie ja akurat jestem przedstawicielem miasta nadmorskiego jakim jest darłowo jest to miasto bardzo piękne jak będziecie chcieli w nastepnym poscie moge wam opisac je


guptaska - 2008-01-04, 10:07
Marcin koniecznie opisz swoją miejscowość. Fajnie ze do nas dołaczyłeś. Odwiedzaj nas czesto i wzbogacaj forum


psotka2 - 2008-01-04, 11:54
marcin czekamy na zdjątka z Darłowa


marcin1982rok - 2008-01-04, 11:56
witam tak jak mówiłem w poprzednim poscie pochodze z pieknego nadmorskiego miasta jakim jest Darłowo. Jest to miasto gminne powiat Sławno. Miasto to pochodzi od daru łowienia ryb leży nad rzeką Wieprzą. Prawa miejskie uzyskało 21 maja 1312 roku jest w tym miescie około 100 zabytków z takich ciekawszych mogę polecic zamek książąt pomorskich z 14 wieku zniszczony w czasach wojny odbudowany w 1982 roku na zamku żył i umarł ostatni wiking bałtyku eryk pierwszy pomorski krol dani szwecji i norwegi , obecnie w zamku znajduje sie muzeum . Dalszym zabytkiem jest pochodzacy z 15 wieku kosciół NAJSWIETSZEJ MARII PANNY polozony jest na ksztal bazyliki 3 nawowy nawa glowna i 2 nawy boczne w nawie glownej jest piekna barokowa ambona którą podtrzymuje u góry anioł z traba u góry a na dole ambony są małe aniołki w przedsnionku kościoła są trzy sarkofagi w srodku przeniesniony z prezbiterium sarkofag krola eryka po prawej stronie ksiezna elzbieta i ks zofia co jeszcze odnosnie kosciola to tyle sa jeszcze 3 koscioly drugi kosciol to byla kaplica dla tredowatych obecny kosciół sw jerzego nastepny kaplica 16 boczna w ksztalcie rotundy byla kaplica cmentarna pod wezmawien sw gertrudy kaplica polozona jest na górce i ostatni nieistnejacy juz koscil sw mikolaja o nim nic nie wiadomo ostatnie zabytki to pomnik rybaka z 1900 roku ufundowany przez niemieckiego rzezbiarza ostatni zabytek z takich wartych odwiedzenia to ratusz obecny w srodku byly hale targowe no dobrze na dzisiaj to tyle jak chcecie cos jeszcze wiedziec pytajcie

[ Dodano: 2008-01-04, 12:07 ]
moge stronke podac ze zdjeciami www.darłowo.info

[ Dodano: 2008-01-04, 12:09 ]
moge stronke podac ze zdjeciami www.darłowo.info


ninon1 - 2008-01-04, 12:13
no Marcin fajnie ,ze dołączyłeś do nas i napisałeś o swoim mieście .......chyba wszyscy nawet z drugiego końca Polski kochamy nasze polskie morze


marcin1982rok - 2008-01-04, 13:06
ciesze sie ze moglem wam darlowo przedstawic


marzenie3 - 2008-01-08, 23:47
Wlasnie marcinku....a zdjecia...moze zrobisz i wstawisz je


marcin1982rok - 2008-02-18, 15:29
hej kochani znowy sie pojawilem zaraz wkleje kilka zdjatek

[ Dodano: 2008-02-18, 15:31 ]


marzenie3 - 2008-02-18, 20:20
marcinku moze troszke napisz o tej Dorze


psotka2 - 2008-02-18, 22:18
potężna ta maszyna , robi wrażenie


marcin1982rok - 2008-02-27, 16:46
witam kochani a więc zaczynam od Dory. Dora to była ciężka maszyna oblęrznicza z czasów 2 wojny swiatowej pojazd tzn dzialo szynowe na 1 zdjeciu ja widac jak ma kola zasieg 700km na taka odleglosc moglo dzialo wystrzelic waga dory 200 ton maszyna ta powstala w czasach drugiej wojny swiatowej pierwszy byl gustaw a druga darłowska dora co do dory historia mowi ze byla uwzyta juz w 1943 roku kiedy to w darłowie przebywał sam adolf hitler wizytujac jednoste wojskowa w darłowie co do jednostki kryje ona duzo tajemnic militarnych miendzy innymi dore i wiele innych obiektów a także nie wiem kochani czy wam nazwa coś powie chinski mór byla to konstrukcja zelbetowa ktora miala na zadaniu imitacje horyzontu tak ze wrog nie wiedzial czy to horyzont czy imitacja dora była uzywana jeszcze do konca wojny jak chcecie powklejam kilka zdjeć zabytkow darlowskich i opowiem wam cos o nich

[ Dodano: 2008-03-14, 22:46 ]
http://www.muzeumdarlowo.pl/ polecam

[ Dodano: 2008-03-14, 23:25 ]
witam kochani no to zabytki czas zaczac tak jak pisalem przyblirze wam darlowo zaczynamy od zamku ksiazat pomorskich . Powstanie zamku datuje sie na 14 wiek na druga polowe byl i jest obecne muzeum w nim sie znajduje na zamku mieszkal ostatni wiking batyyku eryk pierwszy pomorski krol dani szwecji i norwegi w 1312 roku panowal na zamku boguslaw 10 wnuk kazimierza wielkiego otoz kochani zamek ma dwa duchy wszytskie aktywne dla tych co sie nie boja ciekawostka duch eryka pierwszego pomorskiego obudzil sie po 2000 tysiacach letargu a duch ksieznej zofii blonka sie po zamku na zamku sa przepiekne eksponaty oto jeden z nich


marzenie3 - 2008-03-15, 00:33
Hmmm ciekawe Marcinku pisz dalej....szkoda tylko ze te zdjecia nie sa wieksze...czekam na dalszy ciag


marcin1982rok - 2008-03-15, 13:18
witam kochani histori mueum ciag dalszy jak we wczorajszym poscie wspomnialem sa na zamku dwa aktywne duchy ksiezna zofia i krol eryk otoz eryk pierwszy pomorski byl krolem dani szwecji i norwegi odziedziczyl tron po swojej ciotce malgorzacie krolowej dani po okolo 10 latach panowania powrocil do darlowa i tu dokonal zywota obecnie spoczywa w kosciele o ktorym opisze w nastepnym poscie ze swoja zona ks zofia oraz z elzbieta co do pochodzenia elzbiety nie wiadomo nic zofia byla zona eryka miala przyjaciela jana z maszewa o ktorym nic prawie nie wiadomo wiadomo tylko ze byl kupcem jan z maszewa spoczywa na zamku w szczecinie teraz dam zdjecia dwoch obywateli tego maista portrety

[ Dodano: 2008-03-15, 13:19 ]
ksiezna zofia


stiven30 - 2008-03-15, 15:55
no no -piekna lekcja z historii-nawet bym nie pomyslał ze taka masz głowę do tego


marcin1982rok - 2008-03-15, 16:15
no i zaczynamy klasztor kartozow obecnie tego klasztoru nie ma w obecnym zachodniopomorskim byly 3 swiete gory slowanian: gora polanowska rowokół oraz chełmska znana jest tez Święta Góra związana była z klasztorem kartuzów istniejącym na tych ziemiach w latach 1407 1543 po klasztorze pozostala tylko kopola u gorzy wznienienie to bylo znane juz w sredniowieczu na poczatku naszej ery . Potwierdzily to przypadkowe znaleziska w 1930 roku odkopali tutaj archeolodzy cmentarzysko szkleletowe z 1/2wieku naszej ery odkryto wtedy dwa groby z ktorych kazdy wyposarzony byl w naczynia . w sredniowiecuz osadzili sie tu slowianie zakladajac wioskę żórawy pierwsze wzmianki o tej wsi byly juz znane w 1205 roku 20 stycznia .orginal dokumentu datujacego ta wies zginol w 1215 roku. W 1324 roku wies nalezy do Darłowa w 1407 roku osiedlaja sie tutaj kartuzcy mnisi obecnie nie ma tego klasztoru


marzenie3 - 2008-03-16, 01:43
Marcinku wiele sie od Cibie ucze <bravo>


marcin1982rok - 2008-04-03, 16:23
witam kochani poi miesiecznym niepisaniu na temat darłowa kolejny zabytek to KOśCIOł najswietszej marii panny i sankturarium matki boskiej fatimskiej jednoczesnie z 14 wieku do najciekawszych zabytków w kościele należą trzy sarkofagi króla Eryka pomorskiego księżnej Elżbiety duńskiej oraz księżnej Jadwigi córki księżnej Elżbiety a także malowidło przedstawiające świętego Krzysztofa patrona kierowców ze smokami ołtarz barokowy z obrazem Chrystusa miłosiernego witraże ambona z 14 wieku oraz chór z barokowymi organami . Te dwie panie są żonami ostatnich książąt pomorskich co do samego Eryka umiera on w 1459 roku i zostaje pochowany pod prezbiterium w kościele w 1717 wielki pożar miasta Darłowo zostawił po sobie zniszczenia w kościele lekko podpaliło się prezbiterium odsłaniając trumnę z ciałem Eryka po przeniesieniu trumny do sarkofagu wykonanego na zamówienie przez niemieckiego artystę zostaje pochowany w krypcie kościelnej co do zdjęć nie mogę znaleść

[ Dodano: 2008-04-03, 16:32 ]
zabytek opisany wyżej

[ Dodano: 2008-04-03, 16:49 ]
zdjecia


roj43 - 2008-04-03, 18:39
Sporo tam tych kościołów


marzenie3 - 2008-04-03, 23:02
sporo kosciolow i sporo do zwiedzania duzo historii...i ciekawych miejsc do zobaczenia...Marcinku prowadz nas dalej...moze wiecej materialu znajdziesz na ten temat...moze poszperaj w internecie i wiecej zdjec skumulujesz...bylam tam....jest tam naprawde cudownie zachecam do zwiedzania Przewodnik P.MARCIN Ciekawe co teraz nam pokaze


marcin1982rok - 2008-04-04, 20:07
Witam kochani dzisiaj tylko jeden post z tego co miałem robić a więc zaczynamy od pozostałości fortyfikacji w Darłowie choiaż mury zostały ale ten obiekt o którym opisuje został w stanie nienaruszonym do teraz brama kamienna zwana też baszta wysoką jako jedna z czterech pozostala w stanie nienaruszonym pochodzi z 15 wieku i jest bardzo piekna niestety nie dostepna do zwiedżania przez turystów ale ludzie robią zdjęcia pod nią za chwilkę wam pokarzę ją w całej okazałości . Jako obiekt jest na trasie darłowskich przewodników w tym i mnie jutro kościół św.gertrudy

[ Dodano: 2008-04-04, 20:10 ]
Kościół Gertrudy zbudowany w XV wieku. Uważa się, że fundatorem kościoła jest król Eryka w Darłowie, który przebywał w mieście w latach 1449 – 1459. Budowla wyglądem nawiązuje do Grobu Świętego. Król Eryk był w roku 1424 z pielgrzymką w Ziemi Świętej, gdzie został mianowany rycerzem Grobu Świętego. Dlatego przypuszcza się, że Eryk budował tę kaplicę jako miejsce swojego pochówku, lecz nie została ona na czas skończona. Kościół Gertrudy jest niemal rotundą. Zbudowano go na centralnym sześciokątnym planie, z dwunastokątnym niższym obejściem, o bokach na przemian dłuższych i krótszych. Budowlę oplatają schodkowe skarpy. Kościół przykrywa dach dwunastospadowy, stromy, kryty gontem. W centralnej partii dachu mieści się sześcioboczna wieżyczka z bardzo wysokim ostrosłupowym hełmem, zwieńczonym kulą, krzyżem i kogutem. Naprzeciw ołtarza znajduje się pięć balkonów, których balustrady zdobione są malowidłami cechu szewców i czterech ewangelistów - świętych: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana.

Na uwagę zasługuje neobarokowy prospekt organowy z 1912 roku i organy z 1860 r. Na przedpiersiach ław znajdują się malowane herby miasta i najbogatszych cechów kupców i browarników z roku 1733 oraz świętych Piotra i Pawła, a także Lutra i Melanchtona.


hope_25_25 - 2008-04-04, 20:18
ja nigdy nie byłam w Darłowie....Ładnie tam, może kiedyś się wybiorę.


Dorkas - 2008-04-04, 20:42
Marcinku historia, kościoły i cała reszta - interesujące, ja najbardziej zawsze się zachwycam witrażami w Kościłach.W Darłowie nigdy nie byłam chyba hm.......choć może jak mieszkałam w Gdańsku to w celu kąpieli morskiej byłam, coś mi świta.
Mój debiut.....;)Pozdrawiam wszystkich:)


syla1 - 2008-04-04, 20:48
nie wiedziałam że temat jest dalej aktualny
bo nie zaglądałam tu od wieków
ale skoro tak to wyszukałam z mojego archiwum coś co podchodzi pod tematykę którą Marcin
tu kontynuuje a mianowicie szlak zabytków

[ Dodano: 2008-04-04, 20:56 ]
to może jeszcze kilka fotek

[ Dodano: 2008-04-04, 21:03 ]
Mała architektura


marcin1982rok - 2008-04-04, 23:34
Stary ratusz, który stał w centralnym miejscu rynku spłonął doszczętnie podczas wielkiego pożaru w 1722 roku. Dotychczasową siedzibę władz miejskich przeniesiono do gruntownie przebudowanych hal targowych, położonych niedaleko kościoła mariackiego, które od 1725 roku do dnia dzisiejszego oficjalnie pełnią rolę miejskiego ratusza. Wnętrze nie ma charakteru zabytkowego ani zabytkowego wyposażenia. Na uwagę zasługuje pozostały po poprzednim ratuszu renesansowy portal, znajdujący się nad drzwiami wejściowymi.
Przedstawia on herb miasta - gryfa z ogonem ryby i napisem po łacinie:
"Haec civitas locata A-o Chri MCC privillegiis adaucta MCCCXII. Terignibus cremata 1589, 1624, 1648. Toties resuscitata Deo duciqgrata sisperpetim beata. Cresce flore civitas. Te Deus felicitet dux diu te protegat. Sed pron dolor flammis interumdevastata anno 1675 et 1722 et hicdomus publica noviter exstructa a-o 1725 sit ultimum".
W polskim tłumaczeniu tekst ten oznacza:
"Miasto to założone w 12 (ostatnie cyfry daty nie zostały umieszczone, gdyż nie są dokładnie znane) roku po Chr., powiększono w 1312 roku. Trzy razy spłonęło:1589, 1624, 1648. Tyleż razy odżyło. Bogu i księciu miłe, bądź zawsze szczęśliwe. Rośnij grodzie, rozkwitaj. Bóg niech cię uszczęśliwia, książe niech cię długo osłania. Lecz o rozpaczy, znowu zniszczone ogniem w roku 1675 i 1722. A ten ratusz na nowo odbudowany w roku 1725 niech będzie po raz ostatni.

[ Dodano: 2008-04-04, 23:36 ]
Pomnik pełniący także rolę fontanny znajduje się niemal w centrum starego miasta, tuż obok ratusza. Pomnik ten został zaprojektowany przez znanego niemieckiego artystę - Wilhelma Grossa, w 1919 roku. Fundatorami Rybaka, zdobiącego dziś darłowski rynek była znana i jedna z najbogatszych w mieście rodzina Hemptenmacherów. Członkowie tej familii byli właścicielami znaczącej na Bałtyku floty żaglowców i statków handlowych. Cokół, na którym stoi Rybak z czterech stron otaczają spiżowe tablice przedstawiające na płaskorzeźbach sceny z życia mieszkańców Darłowa. Tablica od strony ratusza przedstawia rycerza wskazującego teren, gdzie powstać ma miasto. Obok niego skryba i robotnicy kopiący fosę mającą okrążać warowny gród. Od strony północnej artysta przedstawił dokerów pracujących przy załadunku żaglowca. Na wschodniej tablicy widnieje unosząca się na falach hanzeatycka koga. Na ostatniej płaskorzeźbie, skierowanej na stronę południową pokazany jest pasterz pilnujący stada owiec i kobieta pasająca gęsi. Gęsie mięso, a szczególnie wątróbki były najlepszym produktem eksportowym Darłowa.


jasama7 - 2008-04-05, 09:03
marcin , dziękuję za pokazanie nam tak pięknych fotek.


marzenie3 - 2008-04-05, 11:00
Marcinku nie tylko piekne fotki ...ale mnostwo wiadomosci...ciekawie opowiadasz...byles tam i widziales to wszystko..???
Czekam na dalszy ciag
Moze jeszcze wiecej fot sciagniesz..????
Nie bylam tam...a oprocz czytania dobrze jest to obejrzec.
Dziekuje Marcinku


marcin1982rok - 2008-04-05, 11:41
odpowiadam na poscie bylem to sa piekne rzeczy

[ Dodano: 2008-04-05, 12:46 ]
Trzecim z zachowanych średniowiecznych kościołów w Darłowie jest murowany, otynkowany kościół pod wezwaniem św. Jerzego. Na przedmieściu Koszalińskim w pobliżu targowiska i dawnej basztowni w XV wieku postawiono jednonawową, oszkarpowaną budowlę z wieżą na planie kwadratu od zachodu.
Poświęcony powtórnie w 1502 roku przez biskupa Marcina Karith został odnowiony w roku 1599 i w XVII wieku. Tego typu szpitalne kościoły budowano poza murami miasta ze względu na rozprzestrzenianie się zaraz i chorób przywleczonych ze wschodu.
Do tego kościoła należały dwa szpitale: Ducha Świętego, w którym przebywali ludzie biedni i chorzy, oraz św. Jürgena, służącego głównie trędowatym. W roku 1680 i w latach późniejszych w otoczeniu kościoła stało 30 lepianek z gliny, krytych trzciną, w których mieszkali chorzy i zniedołężniali. Wokół lepianek znajdowały się niewielkie ogródki warzywne.
Szpitalem Ducha Świętego opiekował się żeński zakon kartuzek. Do modlitwy nawoływano uderzeniem dzwonu, który w roku 1623 przeniesiono tu z kościoła św. Gertrudy. Biedni, którzy zamieszkiwali lepianki, często sprzątali darłowski rynek albo pracowali jako grabarze i karawaniarze. Obecnie kościół św. Jerzego należy do zakonu franciszkanów i jest filialnym kościołem NMP.

[ Dodano: 2008-04-05, 12:48 ]
Z nowej bramy miejskiej do Darłówka biegła droga na grobli (obecnie ul. Morska). Około 150 metrów od tej bramy, w kierunku Darłówka po lewej stronie drogi stał kościół p.w. św. Mikołaja, patrona żeglarzy, rybaków i dzieci. We wszystkich miastach morskich i leżących w pobliżu morza budowano kościoły i kaplice p.w. św. Mikołaja. Pierwsza wzmianka o tym kościele w Darłowie pochodzi z roku 1491 Widać go na mapie Lubinusa z roku 1618. Najprawdopodobniej został zniszczony w czasie wojny trzydziestoletniej.

[ Dodano: 2008-04-05, 12:51 ]
Najdalej na wschód wysuniętą latarnią morską zaliczaną do Wybrzeża Zachodniego jest latarnia w Darłówku nadmorskiej dzielnicy miasta, zbudowana u nasady falochronu wschodniego u ujścia Wieprzy do Morza Bałtyckiego.
Ranga portu Darłowo wzrosła gdy miasto znajdowało się pod panowaniem Prus. Rozbudowa portu przyczyniła się do wzmożenia ruchu statków handlowych i rybackich, a to spowodowało potrzebę zapewnienia im większego bezpieczeństwa. Pierwsza wzmianka o darłowskiej latarni morskiej pochodzi z 1715 roku, kiedy to władze miasta zarządziły ustawienie świateł po obu stronach ujścia Wieprzy. Nie zachowały się jednak żadne szczegółowe informacje dotyczące tych budowli. Wiadomo, że dopiero w 1885 roku została wzniesiona u nasady falochronu wschodniego parterowa, nieduża stacja pilotów statków. Był to niewysoki budynek zbudowany z czerwonej cegły, do którego przylegała wieża zbudowana na kwadracie. Tam właśnie, na drugim piętrze swoje pomieszczenie mieli piloci.
Zadaniem pilota było obserwowanie redy portu oraz obsługa latarni wskazującej światłem drogę do portu przypływającym statkom.
Lampa z dużą soczewką była umieszczona w oknie na wysokości ponad 12 metrów. Widzialność smugi świetlnej dochodziła w dobrych warunkach nawet do 6 mil morskich.
Na przełomie XIX i XX wieku latarnia przeszła szereg modernizacji. Wymieniono w lampie soczewki i zwiększono moc oraz kolor źródła światła. Od 1904 roku lampa na wieży świeciła ostrym, białym i przerywanym światłem.
W 1927 roku wieżę podwyższono o jedno piętro. Budowlę zwieńczono białą stalową kopułą, do środka której przeniesiono źródło światła. Od tamtej pory wygląd zewnętrzny całej budowli do dzisiejszego dnia ulegał tylko kosmetycznym zmianom. Dziś wysokość wieży wynosi 22 metry, a zasięg światła wskazującego drogę do portu sięga blisko 30 kilometrów.

[ Dodano: 2008-04-05, 13:45 ]
Legenda mapy:
1.Brama Kamienna, 2.Brama Wieprzańska, 3.Brama Nowa, 4.Brama zamkowa, 5.Zamek Książąt Pomorskich i dwór książęcy, 6.Dawny ratusz, 7.Hale targowe, 8.Kościół N.M.P, 9.Dwór miejski, 10.Bractwo Kalend, 11.Kościół św. Gertrudy, 12.Cegielnia miejska, 13.Kościół św. Mikołaja, 14.Łaźnia miejska, 15.Furta Klekocząca, 16.Furta Wenedów,
17.Furta Dziedziczna, 18.Młyn książęcy, 19.Flouszamia, 20.kościół św. Jerzego, 21.Spichlerze, 22.Szpital, 23.Łasztownia, 24.Stodoły, 25.Chaty pasterskie.


psotka2 - 2008-04-05, 22:29
marcinku ja się powtórze ale ta ambona nie daje mi spokoju, mozna o niej troche wiecej? wiem ze to XIV wiek ale cos wiecej o nie,,


marcin1982rok - 2008-04-05, 22:38
dobrze Psotko co do ambony postaram się coś wygrzebać w archiwum


marzenie3 - 2008-04-05, 23:39
Marcinku ale napracowales sie<buziak> chcialabym ta latarnie zobaczyc...z tego co piszesz to warto to wszystko zobaczyc tylko z takimprzewodnikiem jak Ty


marcin1982rok - 2008-04-06, 17:02
Jednym z ciekawszych rozwiązań konstrukcyjnych niemieckiego budownictwa morskiego było stworzenie tzw. żelbetonowych statków. Pierwsze projekty takich jednostek powstawały pod koniec I wojny światowej. Nieudane wyniki testów przeprowadzanych na prototypach doprowadziły jednak do tego, że szybko porzucono ten pomysł. Inżynierowie wrócili do statków z betonu ponownie w 1941 roku. W 1942 roku biura projektowe stworzyły kilka wariantów tego typu jednostek, m.in. standardowy tankowiec o wyporności 2947 BRT. Konstrukcje te, ze względu na minimalne zużycie stali, szybko zdobyły aprobatę hitlerowskich władz. Do korzystania z betonu zmusiły Niemców coraz większe kłopoty ze stalą, którą niemal w całości pożerał przemysł zbrojeniowy. Tymczasem planowana eksploatacja radzieckich złóż rud żelaza, niezbędnych do produkcji stali, ściśle wiązała się z rozwojem sytuacji na froncie wschodnim i była zbyt odległa w czasie, aby zapewnić stałe dostawy do niemieckich fabryk i stoczni. Do korzystania z betonu zmusiły Niemców coraz większe kłopoty ze stalą, którą niemal w całości pożerał przemysł zbrojeniowy. Tymczasem planowana eksploatacja radzieckich złóż rud żelaza, niezbędnych do produkcji stali, ściśle wiązała się z rozwojem sytuacji na froncie wschodnim i była zbyt odległa w czasie, aby zapewnić stałe dostawy do niemieckich fabryk i stoczni. Ponadto do budowy betonowców nie potrzebne były ani stoczniowe doki, ani pochylnie.

Do realizacji tego przedsięwzięcia powstała specjalna spółka Schalenbau K.G. Dr Erich Luebert, która odtąd dysponowała zleceniami na budowę wymienionych jednostek.

Te zaś realizowała firma Dyckerhoff & Widmann Konstrukcja i Budowa Statków. W Darłowie miało powstać sześć jednostek: dwa tankowce i cztery frachtowce. Prawdopodobnie zwodowane zostały tylko cztery jednostki. Prace przy pierwszym kadłubie rozpoczęto w lipcu 1942 r. Pierwszym budowanym tu statkiem był zbiornikowiec o nośności 3770 ton i wyporności 6550 ton. Kadłub wykonano metodą łupinową. Polegała ona na tym, że na wstępie wykonywano zbrojenie z prętów stalowych, a potem nakładano płaszcz z betonu. Betonowano i wodowano go dnem do góry, a następnie odwracano i wypompowano wodę. Budowa pierwszego statku zajęła 12 miesięcy. Po zwodowaniu w Darłowie odholowano go do stoczni w Szczecinie. Tam był wyposażany przez następnych 12 miesięcy. Nigdy jednak nie wypłynął w rejs. Na kilka dni przed próbnym rejsem, został zbombardowany przez 650 amerykańskich latających fortec B-17 i B-24. W wyniku tego nalotu dywanowego, na dnie kanałów portowych spoczęło wiele statków i okrętów. Był wśród nich także darłowski betonowiec. Zniszczenia okazały się na tyle duże, że okręt nie nadawał się do remontu. Gdy nadciągały wojska radzieckie, betonowy kadłub postanowiono wykorzystać jeszcze do blokady toru wodnego do Szczecina.

Po wojnie odholowano go w górę Świny i osadzono na dnie rzeki w rejonie przystani karsiborskiej. Tymczasem na przełomie 1943 i 1944 r. w Darłowie budowano dwa parowe frachtowce o nośności 3650 ton i wyporności 6570 ton. Budowano je z lekkiego betonu - zwanego gazobetonem. Dzięki jego zastosowaniu kadłub jednego okrętu ważył zaledwie 2240 ton. Napędzały je silniki o mocy 1200 KM, więc mogły rozwijać prędkość co najmniej dziesięciu węzłów. W tym wypadku, ze względu na obciążenie okolicznych stoczni przez naprawy uszkodzonych okrętów marynarki wojennej, prace związane z wyposażeniem jednostek postanowiono wykonać w Darłowie. Jednak frachtowce te nie doczekały się całkowitego wyposażenia, ponieważ pod koniec lutego 1945 r. Do Darłowa zbliżał się front. Dzień przed wkroczeniem czerwonoarmistów Niemcy stocznię wysadzili w powietrze a później do reszty została splądrowana przez Rosjan. Poza trzema opisanymi statkami prawdopodobnie w darłowskiej stoczni powstał jeszcze jeden tankowiec. Pewne jest, że jeszcze na w latach 70-tych na plaży w Bobolinie leżał wrak betonowca, częściowo wkopany w piasek. Niestety tworzące się wokół niego zawirowania wody niszczyły wydmy i wrak został wysadzony.

Przy budowie stoczni, jak i samych statków zatrudnieni byli jeńcy. Byli to przede wszytkim jeńcy radzieccy, których w czasie II wojny światowej przebywało w darłowskim obozie ok. 2000. Poza Rosjanami przy budowie zatrudnieni byli także Polacy, Francuzi i więźniowie niemieccy. Jednym z Polaków pracujących w stoczni, był Jerzy Kuc, obecnie kapitan żeglugi wielkiej Jerzy Kuc. Do darłowskiego obozu trafił po Powstańu Warszawskim. W jednym z listów do darłowskiego muzeum wspomina, że Jako marynarz w 1952 roku, w rejsie do Szczecina widział w pobliżu Świnoujścia na zalewie kanału Odry osadzony na mieliźnie wrak tego samego statku, który na przełomie 1944/45 budował w Darłówku.

[ Dodano: 2008-04-06, 17:05 ]
zdjecia


roj43 - 2008-04-06, 18:01
Budowano statki z betonu nie tylko w Niemczech. Jeszcze do poznych lat 70-tych takie statki byly w powszechnym użytku w Chinach.


*klaudia... - 2008-04-06, 20:11
marcinku pisz tak dalej-corz pewniwjsza jwstem ze na wakacje odwiedze darlowo i te wszystkie miejsca ktore opisujesz ,jestem zachwycona twoimi opisami i naprawde tak trzymaj


marzenie3 - 2008-04-06, 20:41
Niu Marcinku nawet nie wiedzialam ze sa betonowe statki...<gratulacje> sporo wiedzy i duzo sie ucze od Ciebie ciekawe ile tych statkow lezy na dnie


jasama7 - 2008-04-08, 08:53
A może następny zlocik zorganizujemy w Darłowie???
Marcin będzie naszym przewodnikiem i pokaże nam najciekawsze miejsca... połączymy przyjemne z pozytecznym.


psotka2 - 2008-04-08, 11:09
a moze w łodzi? tak jakos w pół drogi by można


Fantaazja - 2008-04-08, 13:31
Nooo ja też marcin nie wiedziałam beton i pływał?hmmmmm
Gratuluję wiedzy.

Malinka jaki nastepny????? Był juz jeden większy i mnie nie było niby????


marcin1982rok - 2008-04-10, 15:44
Każdy, kto interesuje się historią Pomorza, powinien zajrzeć do kościoła Najświętszej Marii Panny w Darłowie. Tu można obejrzeć trzy sarkofagi, które stoją w specjalnie urządzonej kaplicy pod kościelną wieżą.

W jednym z sarkofagów, skromniejszym, wykonanym z blachy cynkowej, wspartym na ośmiu lwich łapach , spoczywają szczątki księżnej Elżbiety, urodzonej w 1580 roku. W roku 1615 Elżbieta przybyła do Szczecina i wzięła ślub z księciem zachodniopomorskim Bogusławem XIV. W roku 1637, po śmierci męża, przejęła władzę nad Darłowem.

W kolejnym sarkofagu, bogatszym, wykonanym z płyty cynowej, wspartym na dziesięciu posążkach lwów, spoczywa księżna Jadwiga, córka Elżbiety, księżniczki duńskiej, urodzona w roku 1595. Od roku 1619 Jadwiga mieszkała w Szczecinku. Zmarła w 1650 roku, po czterech latach od śmierci jej zwłoki zostały przewiezione do Darłowa i złożone w sarkofagu.

Najbardziej okazały sarkofag (stojący pośrodku) mieści doczesne szczątki króla Eryka. Sarkofag ten ozdobiony królewskim herbem, wykonany z francuskiego piaskowca, został ufundowany przez Fryderyka III. Eryk urodził się w Darłowie, w roku 1382. Był najstarszym synem Warcisława VII i Marii Meklemburskiej. Został królem Danii, Szwecji i Norwegii, w roku 1449 osiadł na stałe w Darłowie, skąd rządził Księstwem Zachodniopomorskim odziedziczonym po bezpotomnie zmarłym Bogusławie IX. Eryk zmarł w 78. roku życia.

Jak usłyszeliśmy od franciszkanina ojca Janusza Jędryszka, na początku sarkofagi były ustawione w krypcie pod ołtarzem głównym, w XIX wieku zostały przeniesione za ołtarz, zaś w latach siedemdziesiątych XX stulecia stanęły w miejscu, gdzie można je oglądać do dziś, w kaplicy pod wieżą.


psotka2 - 2008-04-11, 11:24
to mi przypomina Kraków i nasze wspaniałe sarkofagi


*klaudia... - 2008-04-11, 22:27
marcinku bardzo cierkawe to co piszesz-- trzymaj tak dalej


marcin1982rok - 2008-04-11, 22:50
betonowce odpowiedz na pytania z tego co wiem te dwa bo trzeci był w bobolinie i został wysadzony w 2 wojnie swiatowej


marzenie3 - 2008-04-11, 23:50
Marcinku...poklon...duzo dowiaduje sie od Ciebie...pisz dalej kochanie nie oceniam tego co napisales bo dla mnie to nowe rzeczy...


joe - 2008-04-12, 00:21
zapisalam sobie te obrazki ,niezle do darlowa na wakacje jezdzilam z rodzinka jak bylam mala..tylko zalnierzy pamietam ,niezle to darlowo p.marcin.


marcin1982rok - 2008-04-16, 23:54
Wszystkie tajemnice słynnego "Koloseum śmierci" w Darłowie z pewnością nigdy nie zostaną wyjaśnione. Niemieccy byli oficerowie milczą. Wojsko Polskie nie bada przeszłości ziem odzyskanych. Historycy i militaryści gubią się w domysłach.

Obiekty 29 Eskadry Lotniczej Marynarki Wojennej znajdują się w Darłówku Zachodnim. Do końca lat osiemdziesiątych brama jednostki i lotniska zamknięta była dla osób postronnych. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych, w ograniczonym zakresie, wojsko po raz pierwszy udostępniło badaczom to, co widoczne jest już z drogi z Koszalina do Darłowa - ogromny mur betonowy. Wtedy jeszcze obowiązywał zakaz fotografowania.

Okolice Darłówka, mimo upływu czasu, nadal naszpikowane są pamiątkami wojennymi. Niemcy wybudowali na wybrzeżu stocznię i doświadczalny poligon artyleryjski, Rosjanie zdobyli pociąg pancerny, a to zaledwie skrawek historii tych ziem. W latach czterdziestych obowiązywały tu "trzy strefy dopuszczenia" - mówi kapitan Zbigniew Suchodolski, oficer prasowy dowódcy dywizjonu. Pierwsza kończyła się przy wjeździe do miejscowości, druga przy płocie jednostki, trzecia obejmowała obszar koszar. Wszystko było tajne i strzeżone.

Gwarantowane bezpieczeństwo

W nadmorskiej bazie Niemcy strzelali z największego ze znanych dział - "Dory" (od imienia Dorotea). Broń niemal tak potężna, jak uderzenie pioruna, wielka duma Adolfa Hitlera, miała powalić na kolana Europę i przynieść zwycięstwo III Rzeszy. Zbigniew Abramowicz od wielu lat jest cywilnym pracownikiem wojska. Pierwszy raz zobaczył mur w latach 50. Byliśmy z kolegami na wagarach - przyznaje. Ależ to wszystko zrobiło na nas wrażenie! Wtedy jeszcze cały teren był otwarty. Dopiero, gdy przyjechali Rosjanie, pojawiły się płoty, posterunki wartownicze. W 1974 roku, Zbigniew Abramowicz podjął pracę w jednostce. Próbowaliśmy motopompą opróżnić wodę z bunkrów w lesie - opowiada. Wypłynęło kilka tysięcy litrów i nic. Wody nie ubywało.

O wodzie, mówi też kapitan Suchodolski: Pod obiektami niemieckimi znajdują się wielopiętrowe bunkry podziemne. Przed ucieczką, Niemcy całą konstrukcję zalali wodą, w rezultacie utworzyło się coś w rodzaju podziemnego jeziora. Żeby tam dotrzeć należałoby mieć dokumentację techniczną. Tego nie mamy. W latach siedemdziesiątych wojskowi płetwonurkowie podobno próbowali penetrować zalane pomieszczenia. Doszło do wypadku, w którym zginął jeden z ochotników. Po tym zdarzeniu wojsko zabetonowało włazy i wejścia. Dzisiaj już nikt nie wie, gdzie ich szukać.

Mur widać z odległości kilku kilometrów. Wysoki na 12 metrów, szeroki na 80-140 metrów (w zależności od miejsca) i długi na blisko tysiąc trzysta metrów, z żelbetonowych płyt podobnych do bramek rugby, z lotu ptaka przypomina gigantyczny bumerang. W czasie wojny ta inwestycja musiała robie niesamowite wrażenie - uważa oficer prasowy. W szczelinach montowano deski dębowe.

Tajemnice zabiorą do grobu

Jedziemy na rekonesans. Podjeżdżamy pod płot. Dawna brama niemiecka jest otwarta. Wszędzie roi się od dokuczliwych muszek. Pomimo słońca, ziemia nasączona jest wodą, asfalt i beton są spękane od zmian temperatury. Za płotem, wzdłuż alejki ciągną się fundamenty. Mogły tu stać budynki obsługi technicznej - zastanawia się Zbigniew Abramowicz, który występuje w roli naszego przewodnika. Przed laty widziałem w lesie wielkie śruby, którymi montowano działo do murowanej podstawy wyrzutni.

W latach 1964-65 były tu także szyny kolejowe z obrotnicą, które później rozkradli Rosjanie. Według jednej z hipotez, kształtem z lotu ptaka mur przypominał skandynawskie jezioro polodowcowe. Niemcy zawieszali na szczycie siatkę maskującą - sugeruje przewodnik. Dla samolotów zwiadowczych, cały ten obszar pod wpływem wiatru falowal, jak prawdziwe jezioro. Gwarantowane bezpieczeństwo. Nikt nie badał tych ziem. Nie ma świadków, źródeł, przekazów wojsko nie ma pieniędzy na archeologiczne badania - podkreśla oficer prasowy. Z przekazów historycznych wynika, że Niemcy zatrudnili do budowy muru, budynkrów i fundamentów, jedenaście tysięcy więźniów z Jugosławii - dodaje. Po zakończeniu robót ślad po nic, zaginął.

Po Niemcach do Darłowa przyszli Rosjanie, którzy mieli dość własnych tajemnic. Niemcy, emerytowani żołnierze, którzy obecnie odwiedzają jednostkę, najwyraźniej coś wiedzą - spekuluje kapitan Suchodolski. Obchodzą wszystko dokoła, wiedzą, jak się za murem poruszać, czegoś szukają. Znają każdy kamień. Niestety, milczą. Wielu z nich, oficerów w podeszłym wieku, historię muru zabierze do grobu. Pytani o to, twierdzą, że nadal obowiązuje ich tajemnica wojskowa.

Goering, Mussolini i inni

Alejka wzdłuż porośniętych wysoką trawą fundamentów wiedzie na strzelnice - żołnierską i oficerską. Pomiędzy nimi, niczym garb z cegły, wyrasta schron, zaadaptowany na magazyn. W kilku miejscach znajdują się betonowe kikuty, być może pozostałości po stemplach podtrzymujących siatkę. Na wielu cegłach widnieją nazwy niemieckich cegielni. Kilka lat temu, podczas Centralnych Obchodów Dni Morza w Darłowie, kilkunastu Niemców zwiedziło lotnisko. Podjechali pod mur. Była to ich podróż sentymentalna - wspomina oficer prasowy. Każdy z gości odłamał sobie kawałek betonu na pamiątkę.

W niemieckich publikacjach prasowych z 1941 roku, na tle muru fotografowali się Adolf Hitler i Benito Mussolini. Trudno ustalić, w którym miejscu stali. Spec-poligon odwiedzili także m. in. marszałek Herman Goering (zafascynowany pełnymi zwierzyny okolicznymi lasami) i feldmarszałek Wilhelm Keitel.

Początkowo przypuszczano, że Niemcy chcieli produkować za murem, w jednej z największych fabryk na terenach okupowanych, rakiety V 1 i V 2. Kradzież dokumentacji spowodowała opóźnienia w uruchomieniu linii produkcyjnej, a wejście wojsk sowieckich - fiasko operacji. Inna hipoteza głosi, że za murem znajdowało się unikalne stanowisko artylerii kolejowej. Ta wersja jest bardzo prawdopodobna - uważa Zbigniew Abramowicz.

Ogromne działo "Dora" zaprojektowane przez doktora Ericha Mullera w ramach "Sofort Programm", (przewidującego stworzenie nowoczesnej artylerii kolejowej) i wyprodukowane w 1941 roku (inne źródła: 1942 rok) w zakładach zbrojeniowych Alfreda Kruppa (był to prezent przedsiębiorcy dla wodza), miało kaliber 802 milimetry, wagę 1,3 tysiąca ton, 17-metrową lufę oraz 7-tonowe pociski (250 kilogramów materiału wybuchowego). Miotało nimi na odległość 47 kilometrów, np. w okolice podkoszalińskiego Mielna. Pociski przebijały płytę stalową o grubości 1 metra i betonową 8-metrową albo wbijały się w ziemię na głębokość 32 metrów. Działo transportowano kilkoma pociągami. Jednocześnie było obsługiwane przez ponad 4 tysiące artylerzystów różnych specjalności, nie licząc ochrony policyjnej i obrony przeciwlotniczej. Składanie i rozkładanie stalowego monstrum trwało 6 tygodni.

Echa wojennych eksplozji

Działo znajdowało się na czterech torach. Po każdym wystrzale, a nie było ich zbyt wiele, Niemcy zmieniali kaliber lufy - tłumaczy kapitan Suchodolski. Siła wyrzutu była tak wielka, że niszczyła siedemnastometrową lufę. Niemcy uznali, że arcydzieło przemysłu zbrojeniowego należy ukryć i pilnie strzec. Dlatego powstała sieć bunkrów wydmowych 4 ciągnąca się aż do Bobolina oraz cała infrastruktura poligonu doświadczalnego; drogi wzdłuż linii brzegowej, mur, hangary, wieże obserwacyjne, ujęcia wodne, instalacje prądotwórcze oraz przedłużenie linii kolejowej z Darłowa do Darłówka. To było małe miasto w środku lasu - uważa Zbigniew Abramowicz.

Jugosłowiańscy robotnicy przebywali w obozie pracy zorganizowanym na wzór koncentracyjnego. Na bramie widniał nawet słynny napis oświęcimski: "Arbeit macht frei" - dodaje Zbigniew Abramowicz. Więźniowie nazwali mur "Koloseum śmierci". Za murami powstały hale fabryczne, stalowe kapsuły, obrotnice kolejowe. Zbigniew Suchodolski dodaje: Pociski do "Dory" produkowane były w obiektach podziemnych. Następnie przejściami i kanałami przewożone za mur. Pod piaskiem znajdują się schrony ewakuacyjne. Przed wejściem do Darłowa Rosjan, w marcu 1945 roku, Niemcy wysadzili większość budynków. Hangar przy plaży, u podnóża wydm, to dziwne miejsce. Wojsko polskie ma tu parking cystern paliwowych. Na tym odcinku ziemia musi kryć podziemia. Ściany budowli mają metr grubości, na szczycie znajduje się masywna wyciągarka do bomb, kilka nisz-schronisk, haki na łańcuchy i fragmenty szybów wentylacyjnych.

Do środka wchodzą zapomniane tory, które wiodą z jednostki. Bunkier nosi ślady po wybuchach. Rosjanie dla zabawy próbowali go rozłupać pociskami - twierdzi Zbigniew Abramowicz. Stary, niemiecki beton - klepie ścianę, z której sterczą pręty zbrojenia - może wytrzymać każde uderzenie. Z plaży niezwykłej budowli nie widać. Na wydmy wstęp wzbroniony.

[ Dodano: 2008-04-17, 00:17 ]
dora


Dorkas - 2008-04-17, 01:03
Wspaniałe działo,prawie cała wyjątkowość jego w nazwie;) Świetnie opisane, szacuneczek Marcinku.Wielka Tajemnica to jest intrygujące.


joe - 2008-04-17, 18:44
poklon,ale maszyna,


marzenie3 - 2008-04-18, 15:43
Marcinku bardzo ciekawe to co piszesz...poklon dla Twojej pracy...jaka trase w koncu wybrales????Pamietacz nasza rozmowe???


marcin1982rok - 2008-04-21, 15:00
trasa najciekawsze pomorskie zabytki bez szczecina i gdanska


marzenie3 - 2008-04-24, 09:16
Bardzo ciekawa trasa Marcinku...czekam z niecierpliwoscia...pozdrawiam


marcin1982rok - 2008-09-11, 23:26
Skrzynka zakopana jest w jednym z bunkrów znajdujących się przy plaży, prawdopodobnie były to bunkry obsługi działa. Koordynaty prowadzą do wejścia ale obok są jeszcze 2 bunkry, dalej trzeba się już czołgać po piasku żeby wejść do środka (około 40 metrów). Spojlak ułatwi zadanie. Uwaga, gdzie niegdzie są kawałki szkła, wyzbierałem ile mogłem ale podczas czołgania można jeszcze jakieś trafić. Zalecam długie spodnie i coś z długim rękawem. Do wydobycia kesza przydadzą się rękawiczki.

Darłówko położone jest u ujścia rzeki Wieprzy do Bałtyku. Co roku odbywa się tu Zlot Starych Pojazdów Wojskowych – największa tego typu impreza w Europie, z wielotysięcznym zazwyczaj audytorium. Znajdują się tu również pozostałości stanowiska po największej poruszającej się po torach armacie świata, zbudowanej przez Niemców i pieszczotliwie zwanej Dora. Pierwszą powojenną nazwą Darłowa był Dyrłów, następnie Darłów.

W czasie II wojny światowej w Darłowie zmontowano i testowano dwa największe działa w historii świata, noszące nazwy Dora (od: Dorota) i Gustav. Kilkakrotnie na wizytację ich budowy przyjeżdżał Adolf Hitler, kanclerz i przywódca III Rzeszy.
"Dora" i "Schwerer Gustav" (Ciężki Gustaw) – niemieckie działo kolejowe kalibru 802 mm. Prace nad Dorą rozpoczęły się w 1935 roku. Ich inicjatorem był Adolf Hitler. W zakładach Kruppa rozpoczęto w tym roku studia nad możliwością skonstruowania działa o donośności 34-45 km, którego pociski byłyby zdolne przebić ściany żelbetonowe o grubości 7 m i płyty stalowe o grubości 1 m. Pod kierownictwem szefa działu konstrukcyjnego koncernu Kruppa dr inż. Ericha Müllera przeprowadzono obliczenia właściwości balistycznych dzial kalibru 700, 800 i 1000 mm. W marcu 1936 roku Hitler wydał polecenie rozpoczęcia prac nad działem które określano jako Maginot-Linien-Bezwingers. Na początku 1937 roku przedstawiono wojskowym projekt wstępny działa. Został on opracowany w ramach tzw. Sofort-Programm – szybkich prac zmierzających do opracowania projektów nowoczesnej artylerii kolejowej. Wtedy to opracowano m.in. działa 150 mm, 170 mm, 200 mm, 240 mm, 280 mm. Pierwotne działo 80 cm miało być przeznaczone do niszczenia umocnień Linii Maginota. Minęła jednak kampania w Polsce, rozpoczęła się kampania na zachodzie Europy, a przedłużające się prace nad projektem o dużej trudności opóźniły wyprodukowanie działa. Ostatecznie nie użyto go podczas kampanii we Francji. Działo było gotowe dopiero w 1942 r. Było ono prezentem od Gustava Kruppa dla Adolfa Hitlera, który w dowód wdzięczności i na cześć Gustava Kruppa nadał działu nazwę Gustav.

Armata kolejowa Gustav była gigantycznym stalowym monstrum. Do transportu musiało być ono rozkładane przy pomocy dźwigów kolejowych, co, podobnie jak składanie w całość trwało ok. 6 tygodni. Do doprowadzenia do gotowości bojowej potrzebowało czterech torów – dwóch wewnętrznych dla samego działa (musiały być one równoległe) i dwóch zewnętrznych dla dźwigów kolejowych, które były niezbędne podczas jego montażu. Montaż wymagał zaangażowania ok. 1400 osób – robotników, techników, wartowników. Osłonę przed lotnictwem nieprzyjaciela zapewniał pułk artylerii przeciwlotniczej. Pociski ładowano przy pomocy małego dźwigu i wózków. Przewożone były na wagonach zaopatrzeniowych. W związku z dużą wagą (waga pocisków dochodziła do 7,1 tony) i żmudnym procesem ładowania można było wystrzelić tylko ok. 2-3 pociski na godzinę. Było to jednak dużo, zważywszy na siłę działania pojedynczego pocisku.


guptaska - 2008-09-12, 09:07
Darłówko..... Co roku odbywa się tu Międzynarodowy Zlot Historycznych Pojazdów Wojskowych – największa tego typu impreza w Europie, z wielotysięcznym zazwyczaj audytorium. Znajdują się tu również pozostałości stanowiska po największej poruszającej się po torach armacie świata, zbudowanej przez Niemców i pieszczotliwie zwanej Dora.

W stanie wojennym było tu jedno z miejsc internowania.


marcin1982rok - 2008-09-12, 23:29
nowość na moim temacie


marzenie3 - 2008-09-13, 09:51
Jak zawsze z zainteresowaniem przeczytalam to co napisales. Marcin wiele sie ucze od Ciebie...


Dorkas - 2008-09-14, 19:08
nono Marcinku...podoba mi się Gustavo, tylko mało pocisków wystrzela na godzinę;)Tunel z szkłem na zdjęciu to ten od czołgania hm?Pozdrawiam


marcin1982rok - 2008-09-14, 19:26
tak to ten tunel prowadzacy do skrzynki

[ Dodano: 2008-09-14, 20:01 ]
80 cm K (E) "Schwerer Gustav" (Ciężki Gustaw; przez żołnierzy nazwane "Dora") – niemieckie działo kolejowe kalibru 802 mm. Prace nad Dorą rozpoczęły się w 1935 roku. Ich inicjatorem był Adolf Hitler. W zakładach Kruppa rozpoczęto w tym roku studia nad możliwością skonstruowania działa o donośności 34-45 km, którego pociski byłyby zdolne przebić ściany żelbetonowe o grubości 7 m i płyty stalowe o grubości 1 m. Pod kierownictwem szefa działu konstrukcyjnego koncernu Kruppa dr inż. Ericha Müllera przeprowadzono obliczenia właściwości balistycznych dział kalibru 700, 800 i 1000 mm. W marcu 1936 roku Hitler wydał polecenie rozpoczęcia prac nad działem które określano jako Maginot-Linien-Bezwinger. Na początku 1937 roku przedstawiono wojskowym projekt wstępny działa. Został on opracowany w ramach tzw. Sofort-Programm – szybkich prac zmierzających do opracowania projektów nowoczesnej artylerii kolejowej. Wtedy to opracowano m.in. działa 150 mm, 170 mm, 200 mm, 240 mm, 280 mm. Pierwotne działo 80 cm miało być przeznaczone do niszczenia umocnień Linii Maginota. Minęła jednak kampania w Polsce, rozpoczęła się kampania na zachodzie Europy, a przedłużające się prace nad projektem o dużej trudności opóźniły wyprodukowanie działa. Ostatecznie nie użyto go podczas kampanii we Francji. Działo było gotowe dopiero w 1942 r. Było ono prezentem od Gustava Kruppa dla Adolfa Hitlera, który w dowód wdzięczności i na cześć Gustava Kruppa nadał działu nazwę Gustav.

Armata kolejowa Gustav była gigantycznym stalowym monstrum. Do transportu musiało być ono rozkładane przy pomocy dźwigów kolejowych, co, podobnie jak składanie w całość trwało ok. 6 tygodni. Do doprowadzenia do gotowości bojowej potrzebowało czterech torów – dwóch wewnętrznych dla samego działa (musiały być one równoległe) i dwóch zewnętrznych dla dźwigów kolejowych, które były niezbędne podczas jego montażu. Montaż wymagał zaangażowania ok. 1400 osób – robotników, techników, wartowników. Osłonę przed lotnictwem nieprzyjaciela zapewniał pułk artylerii przeciwlotniczej. Pociski ładowano przy pomocy małego dźwigu i wózków. Przewożone były na wagonach zaopatrzeniowych. W związku z dużą wagą (waga pocisków dochodziła do 7,1 tony) i żmudnym procesem ładowania można było wystrzelić tylko ok. 2-3 pociski na godzinę. Było to jednak dużo, zważywszy na siłę działania pojedynczego pocisku.

Latem 1942 r. podczas chrztu bojowego pod Sewastopolem pocisk przebił 10 metrową warstwę ziemi i strop z żelbetu, po czym eksplodował w podziemnym składzie amunicji. Dora, bo tak nazwała Gustava jego żołnierska obsługa (co jest obecnie źródłem wielu niedomówień co do liczby wyprodukowanych EK 80 cm) znajdowała się pod Sewastopolem 14 dni. Wystrzeliła wtedy ok. 20 pocisków. W czasie tych działań nie osiągnięto spodziewanego efektu z uwagi na zbyt duży rozrzut pocisków. Później działo skierowano pod Leningrad, ale nie dotarło ono na planowane stanowisko z powodu kontrofensywy radzieckiej.

Wielki entuzjasta Dory marszałek von Manstein wyjaśnił dlaczego jego zdaniem działa tego typu były rzadkością, a w dobie bomb sterowanych, bomb z silnikami rakietowymi, pocisków rakietowych i odrzutowych kierowanych satelitarnie, są przestarzałe: "Skuteczność tego działa nie była proporcjonalna do wszelkich wysiłków i wydatków, jakie poniesiono podczas jego budowy"

Następnie zostało przeniesione z powrotem do Niemiec w celu przeprowadzenia remontu. Pomimo pewnych głosów, nigdy nie było używane w Warszawie w czasie powstania w 1944 r., choć jeden z jego pocisków znajduje się na wystawie Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Wydaje się że działo zostało następnie zniszczone aby zapobiec jego przechwyceniu. Jakiś czas przed 22 kwietnia 1945 jego ruiny odkryto w lesie 15 km na północ od Auerbach i około 50 km na południowy zachód od Chemnitz.

Częściowo skonstruowano też drugie działo, ale później prace zarzucono, gdyż potrzeba było na jego wykonanie zbyt dużo stali, siły roboczej, a przede wszystkim pieniędzy. Nieznane są dalsze losy Dory. Po zajęciu Niemiec natykano się co jakiś czas na jej części (głównie w Bawarii), ale nigdy nie odnaleziono całości.


Dorkas - 2008-09-14, 20:17
hmm chyba wyruszę na poszukiwania szczątek Dory... bo to się nie godzi;)na Bawarię marszz


marcin1982rok - 2008-09-14, 20:41
prosze bardzo dorcia droga wolna dora czeka na bawarie


psotka2 - 2008-09-14, 21:54
kawał dobrej roboty odwaliłeś Marcin, ale widzę że z tych bunkrów to śmietnik sobie zrobili, wydaje mi się że ludzie tak szanują historie jak ja pamiętają


marcin1982rok - 2008-09-14, 21:58
tak psotko na udokumentowanie tego pokarze ci 2 bunkry jakie na plazy z innej strony zrobilem


Dorkas - 2008-09-14, 22:22
Super Marcinku sama bym weszzła do takiego bunkra:)


psotka2 - 2008-09-14, 22:27
ja mam klaustrofobie więc podziekuje ale dzięki zdjęciom Marcina mogę zalukać do środka


marcin1982rok - 2008-09-14, 22:32
psocia a masz chorobe morska?? bo statek pasazerski che wam pokazac albo piranie


marzenie3 - 2008-09-15, 00:44
Marcinku wlozyles wiele pracy ...podziwiam...swietne zdjecie łodzi...


psotka2 - 2008-09-15, 11:10
a wiesz ze kiedys chcialam chodowac piranie? Co do choroby morskiej nie wiem ale wiem że przejście po molo było najcięższa wyprawą w moim zyciu, kazdy krok to jakby czlowiek po gumie albo linie szedł


marcin1982rok - 2008-09-17, 23:05
witam kochani to znowu ja lecimy okolice Darłowa 2 km od Darłowa w stronę Ustki znajduje się wioska Cisowo jest to z tego co wiem 1 wioska przed Darłowem w czasach historii Kościół zbudowano w 1321 r. w stylu gotyckim. Jest to murowana budowla jednonawowa. We wnętrzu można zobaczyć renesansowe ławy i chór, barokową ambonę i ołtarz główny, płytę nagrobną Jochanesa Schlutiusa i Barbary Scheinnanin oraz kropielnicę z XIV wieku. zaraz przy kościele jest lapidarium a na nim są płyty nagrobne z cmentarzy które były na ziemi darłowskiej a teraz kościół wam pokarze i czekam na komentarze pozdrowienia dla tych co dadzą mały ale zawsze komentarz obok kościoła znajduję się pomnik ofiar 1 wojny światowej


Dorkas - 2008-09-17, 23:23
Marcinku Kosciółki tego typu są urocze, no i maja swoja historie.....magiaaaaaaa hm no ale co z Dora?;)


PanDeMonium - 2008-09-20, 19:58

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player
Dora : ]


psotka2 - 2008-09-20, 20:34
robi wrażenie


arken - 2008-10-27, 21:10
Uzupełniam temat, latarnia morska w Darłówku wraz z widokami

tajemnice militari 2 wojny swiatowej polskie i zagraniczne
Mistrzostwa Polski 17-18.01.2009
PÓŁFINAŁ INDYWIDUALNYCH MISTRZOSTW POLSKI KOBIET I MĘŻCZYZN
Nowa strona Polskiego Związku Szachowego
Indywidualne Mistrzostwa Polski 2008 - Mężczyźni
Mistrzostwa Polski w grze błyskawicznej 2009
Mistrzostwa Polski Kobiet 2005
Mistrzostwa Polski Mężczyzn 2007
Mistrzostwa Polski w Szachach Błyskawicznych
Indywidualne Mistrzostwa Polski 2009
Mistrzostwa Polski Mężczyzn 2005
Mistrzostwa Polski Kobiet 2006
Mistrzostwa Polski Mężczyzn 2006
Euro 2012 dla Polski i Ukrainy
Showbiznes [plotki i fakty]
Przegląd wątków z for dyskusyjnych ## Start
Linki,